02-03-2011, 00:23:00
WC to jeden z niewielu artystów z Zachodniego Wybrzeża, który konsekwentnie trzyma się jednego nurtu. Jak już pewnie każdy wie Revenge of the Barracuda jest dostępne online i pewnie większość fanów WC już sprawdziła ten album.
Gdybyście mieli go porównać do utrzymanego w podobnym klimacie Guilty by Affiliation, to który album byłby według was lepszy? Guilty by Affiliation czy Revenge of the Barracuda?
Wg mnie Guilty by Affiliation jest chyba jednak lepsze. Powód jest prosty: ma po prostu więcej lepszych tracków z lepszym replay value. Na repeacie bez problemu można sobie puścić parę razy This Is Los Angeles (3 lata i wciąż mi się to nie znudziło), West Coast Voodoo, Jack & the Bean Stalk, Paranoid, Guilty by Affiliation, Dodgeball, 80's Babies, Gang Injunctions czy Addicted to It.
Z Revenge of the Barracuda jest trochę inaczej. IMO nie ma to jakiejś takiej świeżości jak GbA. Z tracków, które mają wysoki replay value można wymienić zaledwie parę: You Know Me, Reality Show, What's Good, Walking In My Taylors, That's What I'm Talking About i w sumie na tym się kończy. Reszta jest okej albo w miarę, ale nie ma aż takiego replay value, żeby się chciało puszczać tak często jak tracki z GbA.
Mam takie wrażenie, że na Revenge of the Barracuda produkcje są trochę na jedno kopyto, nie są tak urozmaicone jak GbA i przez to brzmi to gorzej. Nie znaczy to, że Revenge of the Barracuda jest słabym albumem, ale że jest chyba trochę gorszy od Guilty by Affiliation (albo potrzeba więcej czasu, żeby się w to wkręcić). Być może dochodzi do tego fakt, że WC przed premierą wypuścił EP z paroma trackami, które też są na albumie. Przez to wydaje się, że album jest strasznie krótki, bo parę utworów jest już od dawna znanych.
Hehe żaden z tych albumów za bardzo g-funkowy nie jest, ale zakładam w tym dziale, bo WC jest w dziale artyści solo w g-funku i nie ma co robić dodatkowego zamieszania wrzucając to do West Coastu.
Gdybyście mieli go porównać do utrzymanego w podobnym klimacie Guilty by Affiliation, to który album byłby według was lepszy? Guilty by Affiliation czy Revenge of the Barracuda?
Wg mnie Guilty by Affiliation jest chyba jednak lepsze. Powód jest prosty: ma po prostu więcej lepszych tracków z lepszym replay value. Na repeacie bez problemu można sobie puścić parę razy This Is Los Angeles (3 lata i wciąż mi się to nie znudziło), West Coast Voodoo, Jack & the Bean Stalk, Paranoid, Guilty by Affiliation, Dodgeball, 80's Babies, Gang Injunctions czy Addicted to It.
Z Revenge of the Barracuda jest trochę inaczej. IMO nie ma to jakiejś takiej świeżości jak GbA. Z tracków, które mają wysoki replay value można wymienić zaledwie parę: You Know Me, Reality Show, What's Good, Walking In My Taylors, That's What I'm Talking About i w sumie na tym się kończy. Reszta jest okej albo w miarę, ale nie ma aż takiego replay value, żeby się chciało puszczać tak często jak tracki z GbA.
Mam takie wrażenie, że na Revenge of the Barracuda produkcje są trochę na jedno kopyto, nie są tak urozmaicone jak GbA i przez to brzmi to gorzej. Nie znaczy to, że Revenge of the Barracuda jest słabym albumem, ale że jest chyba trochę gorszy od Guilty by Affiliation (albo potrzeba więcej czasu, żeby się w to wkręcić). Być może dochodzi do tego fakt, że WC przed premierą wypuścił EP z paroma trackami, które też są na albumie. Przez to wydaje się, że album jest strasznie krótki, bo parę utworów jest już od dawna znanych.
Hehe żaden z tych albumów za bardzo g-funkowy nie jest, ale zakładam w tym dziale, bo WC jest w dziale artyści solo w g-funku i nie ma co robić dodatkowego zamieszania wrzucając to do West Coastu.
. Jeszcze oprócz "If You See a Bad Bitch" całe GbA można słuchać na okrągło. "This Is Los Angeles", "Guilty by Affiliation" i "80's Babies" to najbardziej kozackie tracki z GbA. Najlepszymi utworami z RotB są: "You Know Me", "What's Good", "That's What I'm Talking About", "Reality Show". Jeśli z tych wszystkich tracków (z obu albumów) miałbym wybrać jeden najlepszy byłby to "What's Good". Kokane na refrenie, zwrotki Dub'a to po prostu 8 cud świata
. Ale oprócz tego tracka to 3 wyżej wymienione tracki z GbA są lepsze od KAŻDEGO tracka z RotB. Po pierwszym przesłuchaniu może się wydawać, że RotB jest lepszy, ale tam jest za dużo tracków bez replay value: "Stickin To The Script", "100% Legit", "D Boy", "The Spot" nie są trackami, które słucham po kilka razy. Na GbA, każdy track wolniej się nudzi. Featurinig na obu albumach są spoko. Ice Cube na +, Snoop, Butch cassidy, Kokane, Daz, Kurupt też. Juvenile, Soopafly i Bad Lucc też wypadli spoko. Young Maylay też nie wypadł najgorzej, ale jakoś jego zwrotki nie mnie nie przekonują. Gościu nie jest w moim guście.
.