G-funk.eu forum

Pełna wersja: Guilty by Affiliation vs Revenge of the Barracuda
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
WC to jeden z niewielu artystów z Zachodniego Wybrzeża, który konsekwentnie trzyma się jednego nurtu. Jak już pewnie każdy wie Revenge of the Barracuda jest dostępne online i pewnie większość fanów WC już sprawdziła ten album.

Gdybyście mieli go porównać do utrzymanego w podobnym klimacie Guilty by Affiliation, to który album byłby według was lepszy? Guilty by Affiliation czy Revenge of the Barracuda?

Wg mnie Guilty by Affiliation jest chyba jednak lepsze. Powód jest prosty: ma po prostu więcej lepszych tracków z lepszym replay value. Na repeacie bez problemu można sobie puścić parę razy This Is Los Angeles (3 lata i wciąż mi się to nie znudziło), West Coast Voodoo, Jack & the Bean Stalk, Paranoid, Guilty by Affiliation, Dodgeball, 80's Babies, Gang Injunctions czy Addicted to It.

Z Revenge of the Barracuda jest trochę inaczej. IMO nie ma to jakiejś takiej świeżości jak GbA. Z tracków, które mają wysoki replay value można wymienić zaledwie parę: You Know Me, Reality Show, What's Good, Walking In My Taylors, That's What I'm Talking About i w sumie na tym się kończy. Reszta jest okej albo w miarę, ale nie ma aż takiego replay value, żeby się chciało puszczać tak często jak tracki z GbA.

Mam takie wrażenie, że na Revenge of the Barracuda produkcje są trochę na jedno kopyto, nie są tak urozmaicone jak GbA i przez to brzmi to gorzej. Nie znaczy to, że Revenge of the Barracuda jest słabym albumem, ale że jest chyba trochę gorszy od Guilty by Affiliation (albo potrzeba więcej czasu, żeby się w to wkręcić). Być może dochodzi do tego fakt, że WC przed premierą wypuścił EP z paroma trackami, które też są na albumie. Przez to wydaje się, że album jest strasznie krótki, bo parę utworów jest już od dawna znanych.

Hehe żaden z tych albumów za bardzo g-funkowy nie jest, ale zakładam w tym dziale, bo WC jest w dziale artyści solo w g-funku i nie ma co robić dodatkowego zamieszania wrzucając to do West Coastu.
U mnie chyba jest remis, a jeżeli nie, to minimalna wygrana Guilty By Affiliation. Tak jak już napisałeś, na tym krążku jest więcej kawałków z replay value, aczkolwiek na Revenge Of The Barracuda też jest parę kozackich utworów, ale można je zliczyć na placach jednej ręki.
Po pierwszym przesluchaniu musze stwierdzić że Revenge Of The Barracuda - dobry album, jaram się, w kij dobrych kawałków, zwłaszcza 100% Legit, singlowy You know me czy That's What I'm Talking About.
ja też jednak wolę revenge of the barracuda.
Jasne ,żę Guilty by Affiliation każdy kawałek praktycznie wpada w ucho. a w revange of the barracuda nie za bardzo ;/
za szybko zeby ocenic Guilty by Affiliation vs Revenge of the Barracuda
wczesniejszy album słuchaałem zajebiscie duzo czasu a barracude dopiero kilka razy gdzie juz jestem zadowolony z poziomu płyty.
głos oddam za pare tygodni to napewno.
W tym momencie bezapelacyjnie wygrywa Guilty by Affiliation ktory jak wyszedł był dla mnie rewolucją jakościąwą w tych chujowych czasów dla rapsu z west
"Guilty by Affiliation" vs "Revenge of the Barracuda"? Hmmm...

W sumie u mnie wygrywa nieznaczną przewagą "Guilty by Affiliation". "Revenge of the Barracuda" jest świeżym i bardzo fajnym albumem, ale "Guilty by Affiliation" jest jeszcze lepszy. Licząc bonus tracki na obu płytkach znajduje się po 14 tracków. Żaden z tych 28 tracków nie jest słaby (tzn. z "Revenge of the Barracuda" słyszałem tylko snippety bonus tracków, więc nie można do końca dobrze ocenić, ale nie sądzę, żeby te tracki w całości były słabe). Przyczepię się do "Crazy Toones 4 President" i "Look at Me" te tracki są nawet spoko, ale czasami je pomijam słuchając "Guilty by Affiliation", ponieważ są one bardzo "dzikie" i nie zawsze mam nastrój na ich słuchanie Wink. Jeszcze oprócz "If You See a Bad Bitch" całe GbA można słuchać na okrągło. "This Is Los Angeles", "Guilty by Affiliation" i "80's Babies" to najbardziej kozackie tracki z GbA. Najlepszymi utworami z RotB są: "You Know Me", "What's Good", "That's What I'm Talking About", "Reality Show". Jeśli z tych wszystkich tracków (z obu albumów) miałbym wybrać jeden najlepszy byłby to "What's Good". Kokane na refrenie, zwrotki Dub'a to po prostu 8 cud świata Big Grin. Ale oprócz tego tracka to 3 wyżej wymienione tracki z GbA są lepsze od KAŻDEGO tracka z RotB. Po pierwszym przesłuchaniu może się wydawać, że RotB jest lepszy, ale tam jest za dużo tracków bez replay value: "Stickin To The Script", "100% Legit", "D Boy", "The Spot" nie są trackami, które słucham po kilka razy. Na GbA, każdy track wolniej się nudzi. Featurinig na obu albumach są spoko. Ice Cube na +, Snoop, Butch cassidy, Kokane, Daz, Kurupt też. Juvenile, Soopafly i Bad Lucc też wypadli spoko. Young Maylay też nie wypadł najgorzej, ale jakoś jego zwrotki nie mnie nie przekonują. Gościu nie jest w moim guście.

Ogólnie sądzę, że oba albumy są bardzo dobre. Dla kogo jaka płytka jest lepsza to raczej kwesia gustu. Dla mnie "Revenge of the Barracuda" jest lepszy na kilka przesłuchań, jednak na dłuższą metę "Guilty by Affiliation" wypada lepiej Smile.
Jaram się obydwoma , jednak Guilty by Affiliation bardziej wolę - chodź Barracuda jak na ten rok to jest istny przekot !
Te albumy są do siebie dosyć podobne, ale oddaje głos na Guilty by Affiliation ze względu na bardziej różnorodne produkcje plus na Barracudzie nie ma takiego hiciora jak This is Los Angeles. Wink
Porownanie tych dwoch albumow nie ma teraz sensu bo jeden album ukazal sie w 2007 roku a drugi miesiac temu wiec mowienie o jakimkolwiek "replay value" po tak krotkim okresie jest dla mnie totalnym nieporozumieniem.
Stron: 1 2
Przekierowanie