Powiem tak. Pierwsze albumy to gówno straszne, w ogóle mi nie podchodzą ze względu na brzmienie a Fab tez jakoś mało wybuchowy jest. Zaczął iść w dobrą stronę od albumu "From Nothin' To Somethin'" a "Loso's Way" to zdecydowanie jego najlepsza płyta (podobno podczas nagrywania mocno inspirował się płytą Jay'a American Gangster). Jak na dziś dzień uważam, że jest to bardzo dobry w porywach zajebisty raper, ma ciekawe slow flow, mocne punche i dużo konceptów. Życiówkę zaliczył chyba u Wayne'a na "You Ain't Got Nuthin'". Taką zwrotką można by rozjebać niejeden album. Niestety dla Faba nie Cartera III.
Na pierwszy albumach Fabolous nie miał tego co charakteryzuje go teraz - lirycznej mocy. Nie składał tak dobrych punchy, nie wymyślał tak dobrych konceptów jak teraz no i wiadomo, że jego flow nie było tak dobre jak teraz gdy się rozwinął. Pierwsze albumy miały obrzydliwe bity, których nie da się słuchać kilkukrotnie, a klimatem Loso's Way zjada każdy wcześniejszy album. Trade t All jest dobrym trackiem, Breathe oczywiście też, Real Talk było już dobrą płytą moim zdaniem.
"To coś" dla każdego jest inne, bo nawet się tego nie może określić. Diamonds to średni kawałek, ale takie "Imma Do It" z zajebistymi metaforami czy genialny storytelling "I Miss My Love" pokazują, że dziś Fab jest o wiele lepszym raperem niż kiedyś.
Jeden z najbardziej niedocenianych raperów w mainstreamie w mojej opinii, jak to napisałeś Macc posiada "wachlarz umiejętności i spory zapas potencjału" , bardzo dobre " Loso's Way " będące jednak luźnym koncept albumem (Fab nie trzyma się tu tak mocno założenia jak np. wspomniany wcześniej Jay na płycie American Gangster) , ale wokale w refrenach od wokalistów wybranych przez niego świetnie się komponują z jego zwrotkami i nie mam do nich żadnych zastrzeżeń. Myślę, że płyta zadowoli zarówno fanów Fabolous'a jak i tych którzy dopiero zapoznają się z jego twórczością.
Przez ten avatar myślałem że ktoś się pode mnie podszywa.