Panel użytkownika       Prywatne wiadomości      Pokaż nowe posty      Pokaż dzisiejsze posty      Wyloguj      SZUKAJ
Ankieta: Kto wygrał ?
Quik.
Remis.
MC Eiht
[Wyniki ankiety]
 
 
Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Beef - Eiht vs DJ Quik
#1
Nawiedziła mnie ostatnio rozkminka widoczna z ankiety, a nie znalazłem tematu (jedynie Quik vs Warren G) - myślę, że sprawa jest tego warta, na forumku cisza ogólnie, więc postanowiłem założyć temacik.

Jak coś przekręcę to interweniujcie - ani nie jestem żadnym znawcą, ani doktoratu z rapu nie robie, więc mogłem się złamać gdzieś po drodze Big Grin.

Więc zacznijmy od początku.
Wszystko można tak powiedzieć zaczęło się od tych słynnych demówek Quika które zrobił w późnych latach 80 (The Red Tape) ze swoimi ziomkami 2nd II None. Na jednej z nich był kawałek "Real Doe", w którym Quik rapował "To the top of the tree, for C-M-W see", dokładniej możecie posłuchać tutaj :

Track musiał powstać mniej więcej gdzieś po premierze "This Is Compton" CMW.

MC Eiht jednak odebrał to jako diss (Quik miał ziomków w Bloods'ach, a Eiht był Cripem), więc nie postanowił być pałką - i tak zaczął się trwający wiele lat beef.

Na debiucie CMW pojechali po Davidzie, tutaj:


Quik musiał jakoś odpowiedzieć jeszcze "w podziemiu" przed swoim debiutem, bo rok później CMW na swoim drugim longpleju ciśnie Blake'owi startując z serią Def Wish (właściwie to sam Eiht) :



Jest to w sumie mój ulubiony kawałek z całej serii - DJ Slip wysamplował zajebisty fragment, a w nawijce Eihta czuć wkurwienie..

Dalej Quik również wydał swoje CD "Way 2 Fonky", gdzie w tytułowym tracku dostaje się Tim Dog'owi i właśnie Tyler'owi :


na tym samym albumie policzkuje go również w "Tha Last Word", gdzie pozdrawia wszystkich czarnuchów z Compton oprócz Ósemki..

Następny album CMW wydaje na świat w tym samym roku co "Way.." i tutaj rzuca rękawice aż w 3 kawałkach, tutaj :



tutaj :



i tutaj :


Quik w między wydaniem 2, a 3 albumem był zajęty troszkę z robotą w Death Row, gdzie jego produkcje można znaleźć na soundtracku do "Murder Was The Case" (m.in Come When I Call).
Na tymże albumie znalazła się odpowiedź Quika pod tytułem "Dollaz & Sense". I tutaj IMO mamy psa pogrzebanego. Prawdziwa bomba, nie tylko najlepszy diss z całego tego konfliktu, ale równiez ogólnie. Cała masa celnych panczy, wliczając w to linijke o ssaniu kutasa przez faceta Big Grin.
Jarałbym się gdyby napisał go sam Quik, ale jakoś Eazyemu nie przeszkodziło to wjebać Dre'a.
Przytoczę tutaj mój ulubiony wers:

"Tell me why you act so scary
Givin your set a bad name wit your misspelled name
E-I-H-T, now should I continue
Yeah you left out the G cause the G ain't in you"

Track ukazał się również na nieśmiertelnym do dziś "Safe & Sound", gdzie Quik znieważa Tyler'a jeszcze w "Let You Havit" :


Równie dobry diss, ale wydaje mi się, że przydałaby się jeszcze 3 zwrotka, żeby dopełnić formalności Big Grin

"And yeah I said your monkey ass name in my underground tape
But if you peeped game you woulda heard me say
("To the top of the tree, for C-M-W see")
We wasn't dissin lettin you know the other side was on a mission"

Jak się okazało to był ostatni diss od Q, Eiht skończył na kawałku numer 4 w serii "Def Wish" :


wyjasniając pare rzeczy (m.in odbija pałeczkę co do spotkania Quik/Eiht) i chłopacy się pogodzili, zważywszy na to, do czego prowadziły beefy (Pac & B.I.G).

Quik jeszcze na 4 albumie, rzuca na końcu jakiegoś kawałka, że "może nagramy coś, Eiht" i tyle.

Moim skromnym zdaniem, uważam, że Quik wraz z "Dollaz & Sense" pogonił oponenta, rzucając paroma błyskotliwymi linijkami, ale na pewno co trzeba oddać Eihtowi, że to nie jest jakiś tam leszcz - bo rapować potrafił. A i też miał parę trafnych strzałów, np: co do pisania tekstów.
Można by się upierać, że Quik producent > Quik raper, ale dla mnie jakoś nie odstaje tak mocno.
Mój głos idzie na Quika.

[Obrazek: BtP5PsiIYAIV5W-.jpg]

[Obrazek: quik_eiht.jpg]

Odpowiedz
#2
Na wersie "You left out the G cause the G ain't in you" beef się skończył (bezsensowny zresztą). Głos na Quika.
Odpowiedz
#3
A ja uważam dla odmiany, że to jednak Eiht wygrał beef. Dollaz and Sense to świetny track, bez dwóch zdań, jednak dla mnie CMW nagrało lepsze dissy od Quika, co nie zmienia faktu, że obie strony były na wysokim poziomie. Dobrze, że skończyli spór. Mój głos na Eihta.
[Obrazek: tumblr_n6woui2r0P1rvfjldo2_400_zpsnna6uwpl.gif]



Odpowiedz
#4
mój głos idzie na Eiht'a, zawsze bardziej go lubiłem niż Quik'a seria "Def Wish" i "Duck Sick" kopią dupę
[Obrazek: tupac_signature_by_BFX_Designs.jpg]
“Expect me nigga like you'd expect Jesus to come back expect me nigga im coming.” - Tupac Shakur
Odpowiedz
#5
Ode mnie wiadomo na kogo głos pójdzie Smile Ciekawe czy prawdą jest to że nagrali wspólnie track gdy przybili sztamę. Coś takiego nie wątpliwie każdy by chciał usłyszeć. Szkoda że Quik nie wpadł na taki pomysł przy okazji "Midnight Life"
Odpowiedz
#6
No coś tam Quik w wywiadzie wspominał, ale czy to prawda to tylko sami wiedzą.
Mimo wszystko najlepiej gdyby ten track ukazał się gdzieś tak w 90'tych, teraz już każdy zapomniał o tym beefie, a to mogło być coś więcej niż tylko "track ciekawostka".

I jakimś cudem pominąłem, ten kawałek :



Zajebisty bicior Big Grin.
Odpowiedz
#7
(23-01-2015, 15:42:41)Marcin napisał(a):  Na wersie "You left out the G cause the G ain't in you" beef się skończył (bezsensowny zresztą). Głos na Quika.

Tyle w temacie, ten wers pozamiatał.
Pimpin' all day long!
Odpowiedz
#8


Spoko wywiad. Mówi również o akcji Eiht vs Suge & MOB Piru.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości